Lebedushka – Siergiej Jesienin

Z lasu, ciemny las,
Podыmalasy Krasna zoryushka,
Rozproszone czystą tęczą
Szkarłatne promienie światła.

Zapala się jasnym płomieniem
Stare sosny, potężny,
Przebrane siatki iglaste
W narzutach o złotym splocie.

I dookoła perłowa rosa
Rzucaj szkarłatne iskierki,
I nad jeziorem srebra
Instrumenty stroikowe, oparty, szepnął.

Dziś rano ze słońcem
Czy to jeden z tych ciemnych zarośli
Poszło, jak świt,
Śnieżnobiały łabędź.

Za smukłą opaską
Łabędzie się poruszyły.
Powierzchnia lustra została zmiażdżona
Na szmaragdowych pierścieniach.

I z tego cichego strumienia,
Na środku tego jeziora,
Płynął odległy strumień
Z ciemną i szeroką wstążką.

Odpłynął biały łabędź
Po drugiej stronie szeroka,
Gdzie do cichej zaścianki
Sąsiadująca trawa jedwabna.

U wybrzeży zieleni,
Głowa przechylona delikatnie,
Szepczące lilie
Z cichymi nitami.

Gdy łabędź zaczął wołać
Twoje małe łabędzie
Wybierz się na spacer po urozmaiconej łące,
Ściśnij zioło.

Wyszły łabędzie
Wyciągnij trawę mrówką,
A krople rosy są srebrzyste,
Jak perły, rozpadł się.

A dookoła są lazurowe kwiaty
Uwolniono pikantne fale
i, jak goście z kosmosu,
Uśmiechnął się na wesoły dzień.

I małe dzieci chodziły
Rozszerzony na szeroką skalę,
A wciągarka jest śnieżnobiała,
Nie spuszczam oczu, dojrzały.

Czy latawiec przeleciał przez gaj?,
Albo wąż czołgał się po równinie,
Biały łabędź się śmiał,
Dzwonię do małych dzieci.

Łabędzie zostały pochowane
Jest matczyna pod skrzydłami,
A kiedy burza się chowała,
Znowu biegali, figlując.

Ale łabędź nie pachniał,
Nie widziałem mężnym okiem,
A co ze złotym słońcem
Zbliżała się czarna chmura -

Młody orzeł pod chmurą
Rozłóż potężne skrzydło
I rzucaj błyskawiczne oczy
Na bezkresną równinę.

Widział przez ciemny las,
Na pagórku przy szczelinie,
Jak wąż wypełznął na słońce
I zwinięty w pierścień, rozgrzana.

A orzeł chciał ze złością
Jak strzała do rzucenia na ziemię,
Ale wąż go zauważył
I schował się pod guzem.

Z falą skrzydeł pod chmurą
Rozłożył ostre pazury
i, ofiara czeka,
Rozłóż się w powietrzu.

Ale jego oczy to orzeł
Widzieliśmy odległy step,
I nad szerokim jeziorem
Zobaczył białego łabędzia.

Potężna klapa potężnego skrzydła
Odpędził szarą chmurę,
I orzeł, jak punkt czarny,
Zaczął schodzić na ziemię w pierścieniach.

W tym czasie biały łabędź
Rozejrzałem się po lustrze
I odbijało się w niebie
Widziałem długie skrzydła.

Łabędź zatrzepotał,
Krzyknął do łabędzia,
Zebrały się małe dzieci
I zakopali się pod skrzydłami.

I orzeł, trzepoczące skrzydłami,
Jak strzała rzuciła się na ziemię,
I wbiły się ostre pazury
Prosto w szyję łabędzia.

Rozłożyła białe skrzydła
Śnieżnobiały łabędź
A nogi są martwe
Odepchnął małe dzieci.

Dzieci pobiegły nad jezioro,
Wpadliśmy w gęste zarośla,
I z oczu mojej matki
Spłynęły gorzkie łzy.

A orzeł ma ostre pazury
Rozerwał jej delikatne ciało,
Leciały białe pióra,
Jak spray, we wszystkich kierunkach.

Jezioro kołysało się cicho,
Instrumenty stroikowe, oparty, szepnął,
I pod zielonymi guzami
Łabędzie zostały pochowane.

1914 - 1915

Oceniać:
( Brak oceny )
Podziel się z przyjaciółmi:
Korney Chukovsky