Jak często, otoczył pstrokaty tłum – Michaił Lermontow

1-to yanvarya

Jak często, otoczył pstrokaty tłum,
Kiedy przede mną, jak przez sen,
Z hałasem muzyki i tańca,
Z dzikim szeptem uznanych przemówień,
Błyskają obrazy bezdusznych ludzi,
Przyzwoite maski wiązane,

Kiedy dotykają moich zimnych dłoni
Z niezobowiązującą zuchwałością piękności miasta
Długie, zatwardziałe ręce,
Zewnętrznie pogrążeni w ich blasku i próżności,
W duszy pieszczę stary sen,
Święte dźwięki utraconych lat.

A jeśli jakoś przez chwilę mi się uda
Zapomnieć, - pamięć niedawnej starożytności
Lecę swobodnie, wolny ptak;
I widzę siebie jako dziecko; i na około
Rodzimy we wszystkich miejscach: wysoki dwór
I ogród ze zniszczoną szklarnią;

Staw do spania porośnięty jest zieloną trawą,
A za stawem wioska dymi - a oni wstają
W oddali nad polami mgły.
Wchodzę w ciemną uliczkę; przez krzaki
Patrzy wieczorny promień, i żółte prześcieradła
Robią hałas pod nieśmiałymi krokami.

I dziwna tęsknota ściska moją pierś:
Myślę o niej, płaczę i kocham,
Uwielbiam sny mojego stworzenia
Z oczami, pełen lazurowego ognia,
Z różowym uśmiechem, jak młody dzień
Za gajem pierwszy blask.

Więc królestwo cudownego wszechmocnego pana -
Siedziałem sam przez długie godziny,
A ich pamięć jest wciąż żywa
Pod burzą bolesnych wątpliwości i namiętności,
Jak świeża wyspa nieszkodliwa na środku mórz
Kwitnie na ich mokrej pustyni.

Kiedy będzie, opamiętał się, Rozpoznaję oszustwo,
A hałas tłumu ludzi odstraszy mój sen,
Na wakacje nienazwany gość,
o, jak chcę zawstydzić ich wesołość
I odważnie rzucają im w oczy żelazny werset,
Przesiąknięty goryczą i złością!..

Oceniać:
( Brak oceny )
Podziel się z przyjaciółmi:
Korney Chukovsky