Koniec pięknej ery – Joseph Brodsky

Ponieważ sztuka poezji wymaga słów,
Jestem jednym z głuchych, łysy, ponurych ambasadorów
moc drugorzędna, skontaktowałem się z tym, -
nie chcąc zgwałcić własnego mózgu,
karmi się ubraniami, zejdź do kiosku
do wieczornej gazety.

Wiatr wieje w liście. Stare żarówki słabo świecą
na tych smutnych ziemiach, którego mottem jest zwycięstwo luster,
przy pomocy kałuż tworzy efekt obfitości.
Nawet złodzieje kradną pomarańczę, skrobanie amalgamatu.
jednak, uczucie, z kim patrzysz na siebie, -
Zapomniałem o tym uczuciu.

Na tych smutnych ziemiach wszystko jest przeznaczone na zimę: sny,
mury więzienia, płaszcz; toalety narzeczonych - białe
nowy Rok, napoje, sekund ręce.
Bluzy Sparrow i brud według liczby zasad;
purytańskie zwyczaje. Bielizna. A w rękach skrzypków -
drewniane poduszki grzewcze.

Ta ziemia jest nieruchoma. Przedstawienie objętości brutto
żeliwo i ołów, kręcąc głową oszołomiony,
pamiętajcie o dawnej mocy na bagnety i baty kozackie.
Ale orły siadają, jak magnes, do mieszanki żelaza.
Przechowywane są tu nawet wiklinowe krzesła
na śrubach i nakrętkach.

Tylko ryby morskie znają wartość wolności; ale ich
głupota zmusza nas niejako do tworzenia naszych
etykiety i kasy fiskalne. A przestrzeń odstaje jak cennik.
Czas stworzony przez śmierć. Potrzebuję ciał i rzeczy,
szuka właściwości obu surowych warzyw.
Cochet słyszy dzwonki.

Żyj w wieku spełnienia, posiadający wysokie usposobienie,
niestety, ciężko. Sukienka pięknej kobiety podciągnięta,
zobaczyć, że, что искал, nie nowe cudowne diwy.
I nie chodzi o to, że Łobaczewski jest tu mocno obserwowany,
ale poszerzony świat musi gdzieś się zawężać, i tu -
oto koniec perspektywy.

Albo mapa Europy została skradziona przez agentów władz,
albo pięć szóstych pozostałych części świata
za daleko. Albo jakąś wróżkę
zaklęcia nade mną, ale nie mogę stąd uciec.
Naleję sobie Cahors - nie krzycz do służącego -
obrać kawę…

Albo kula w skroni, jakby w miejscu błędu palcem,
albo ciągnąć stąd na morze z nowym Chrystusem.
I jak nie mieszać się z pijanymi oczami, oszołomiony mrozem,
lokomotywa ze statkiem - nadal nie wypalisz się ze wstydu:
jak łódź na wodzie, nie pozostawi śladu na szynach
koło lokomotywy parowej.

Co piszą w gazetach w dziale „Z sali sądowej”?
Werdykt zostaje wykonany. Spójrz tutaj,
mężczyzna na ulicy przejrzy przez okulary w cynowych oprawkach,
jak człowiek kładzie się twarzą w dół przy ścianie z cegły;
ale nie śpi. Żeby pogardzać snami kumpol
perforowane ma prawo.

W nich zakorzeniona jest czujność tej epoki
czas, niezdolni do ogólnej ślepoty
odróżnić upuszczony od kołyski od upuszczonego kołyski.
Białooki ekscentryk nie chce patrzeć poza śmierć.
Szkoda, spodek pełny, po prostu nie ma nikogo, z kim mógłby obrócić stół,
zapytać Cię, Rurik.

Czujność w tych czasach jest czujnością na rzeczy w ślepym zaułku.
Nie na drzewie, na którym umysł się rozprzestrzenił,
ale plucie na ścianę. I nie budźcie księcia - dinozaura.
Do ostatniej linii, oryginalny, nie wyrywaj pióra od ptaka.
Niewinna głowa wszystkiego i czynów, co czekać na siekierę
tak zielony laur.

grudzień 1969

Oceniać:
( Brak oceny )
Podziel się z przyjaciółmi:
Korney Chukovsky