wysoki choroba – Borys Pasternak

Miga ruchome puzzle,
To idzie oblężenie, najbliższych dniach,
Mijają miesiące i lata.
Pewnego pięknego dnia pikiety,
Powalanie z biegu,
Przynieś wiadomość: twierdza do wynajęcia.
Nie wierz, uwierzyć, palić światła,
Wysadź sklepienia, szukam wejścia,
Wyjść, są uwzględnione, najbliższych dniach,
Mijają miesiące i lata.
Mijają lata, wszystko jest w cieniu.
Rodzi się Trojan Epic.
Nie wierz, uwierzyć, palić światła,
Z niecierpliwością czekający na rozwód,
Osłabiać, oślepnąć, najbliższych dniach,
A sklepienia w fortecy rozpadają się.

Wstydzę się i wstydzę z dnia na dzień,
Co w dobie takich cieni
Wysoka jedna choroba
Piosenka jest również nazywana.
Czy to piosenka, którą można nazwać sodom,
Uczył się z trudem
Ziemia, wyrzucone z książek
Na lancach i na bagnecie.
Piekło jest wybrukowane dobrymi intencjami.
Ustaw oczy,
A jeśli utorujesz im wersety,
Wszystkie grzechy zostaną odpuszczone.
Wszystko to przecina uszy ciszy,
Wrócił z wojny,
I jak ta plotka jest napięta,
Uczył się w czasach zniszczenia.

W tamtych czasach pasja spadała na wszystkich
Do opowieści, i zimowe wieczory
Nie męczyło mnie kręcenie się z wszy,
Jak konie wirują uszami.
Potem zapadła cicha ciemność
Uszy pokryte śniegiem,
I biegaliśmy z bajkami
Na miętowych poduszkach z piernika.

Pudła teatralne tapicerowane
Wiosną przeszedł dreszcz.
Luty stał się biedny i zaniedbany.
czasami, chrząknięcie, odkrztuszanie krwi,
I będę pluć, i idź cicho
Szept w Twoim uchu
O tym, o drodze, o podkładach,
O odwilży, o czym kolwiek;
O tym, jak oni szli z przodu.

Już śpisz, i czekając na śmierć,
Żal nie wystarczy narratorowi:
W wiadrach rozmrożonych kaloszy
Kłamstwa uwikłane w prawdę
Wesz ciała połyka
I nie zmęczyło mnie wirowanie uszami.
Choć ostropest świtu,
Próbuję dłużej przepędzić cień,
Z trudem rozciągnięty to samo
Jej zegarek, tak szybko, jak mogłem;
Mimo że, jak dawniej, pas przyciągnął,
Ponownie namoczyć w glinie
I zanieś drążki i połóż się;
Chociaż jesienne sklepienie, jak dzisiaj,
Był ubrany, a las jest daleko,
A wieczór jest zimny i zadymiony,
Jednak było to fałszerstwo.,
I sen zaskoczony
Ziemia była jak rodzic,
Do śmierci, do ciszy cmentarzy,
Do tej szczególnej ciszy,
Co śpi, obejmując całą dzielnicę,
i, wzdrygając się od czasu do czasu,
Przypomnij sobie walkę: "Co, mam na myśli,
chciałem tylko powiedzieć?»
Mimo że, jak przedtem, sufit,
Wspieranie nowego stoiska,
Przeciągnął drugie piętro na trzecie
I od piątej do szóstej przenoski,
Inspirująca zmiana tła,
Że wszystko wciąż jest na świecie,
Jednak było to fałszerstwo.,
Oraz w sieci wodociągowej
Wspiął się tak pusty,
Ssący krzyk kłopotów,
Тот, spalona gazeta,
Woń lauru i chińskiej soi,
Co było bardziej nudne, niż te rymy,
i, stojąc milę w powietrzu,
Jakby mamrocząc: "Co, mam na myśli, постой,
Miałem dziś zjeść w temacie?»
I pełzający głodny robak
Od drugiego piętra do trzeciego,
I zakradł się od piątego do szóstego.
Chwalił stanowczość i stagnację
I miękkość deklarowana w zakazie.
Co robić? Dźwięk zniknął
Za hukiem wschodzącego nieba.

Oceniać:
( Brak oceny )
Podziel się z przyjaciółmi:
Korney Chukovsky